Tłuszcze trans

trans fatsOkreślane jako najbardziej niezdrowe składniki spożywcze na świecie lub/i jako „atak serca w opakowaniu”, te wszechobecne substancje wytwarzane są przez uwodornienie oleju pochodzenia roślinnego, który zamieniany jest z postaci płynnej w stałą. Tłuszcze trans, zwane także uwodornionymi olejami roślinnymi (HVOs) lub olejami częściowo utwardzonymi, zwiększają poziom „złego cholesterolu” LDL, a zmniejszają poziom „dobrego cholesterolu” HDL. Tłuszcze trans pozostawiają tłusty osad w arteriach, powodują zaburzenia w trawieniu oraz zmniejszają zdolność do absorpcji witamin i minerałów.

Tłuszcze trans powstają w wyniku podgrzewania olei roślinnych do bardzo wysokich temperatur po to, by zamienić je w substancje stałe używane do produkcji margaryn, wyrobów cukierniczych, ciast, lodów, cukierków i wielu innych konwencjonalnych produktów spożywczych (niedoinformowani konsumenci często dają się nabrać na chwyty reklamowe utrzymujące, że margaryna zrobiona z oleju słonecznikowego jest zdrowsza niż, powiedzmy, masło; zapominają przy tym zapytać samych siebie jak to się stało, że złoty, płynny olej stał się śnieżnobiałą stałą substancją).

Uwodorniony olej jest tani, bezsmakowy i zapewnia długi okres przydatności do spożycia produktom, w których skład wchodzi, stąd też wzięła się jego popularność. Jednakże pojawiające się ostatnio dowody wykazały, że zamiast zapobiegać atakom serca może się do nich przyczyniać, jest bardzo toksyczny, powoduje otyłość i jest nawet wiązany z pewnymi rodzajami nowotworów. Badania przeprowadzone przez The Harvard School of Public Health na 18 555 zdrowych kobietach, starających się zajść w ciążę, dowiodły, że nawet niewielkie, 2% zwiększenie kaloryczności posiłków pochodzące ze spożycia tłuszczy trans, zwiększało ryzyko bezpłodności o 73%.

Brytyjski ekspert, dr Alex Richardson komentując te wyniki powiedział: „Tłuszcze trans powinny być bezwzględnie wykluczone z naszej diety. Są toksyczne i nie znamy ich korzystnego wpływu na zdrowie, wiemy natomiast, jak wielkie powodują zagrożenie”. W roku 2003 Światowa Organizacja Zdrowia zalecała udział tłuszczy trans na poziomie nie większym niż 1% w całości spożycia produktów energetycznych, w wyniku czego wszystkie wiodące sieci supermarketów w Wielkiej Brytanii zobowiązały się do wycofania tłuszczy trans z produktów ich własnych marek tak szybko, jak to tylko możliwe.

The Harvard School of Public Health szacuje, że co najmniej 30 000 – a najprawdopodobniej nawet 100 000 – osób w Stanach Zjednoczonych umiera rocznie na choroby sercowo-naczyniowe, spowodowane spożyciem tłuszczy trans znajdujących się w większości konwencjonalnych produktów. Amerykańska dietetyczka, Mary Enig, stwierdziła, że tłuszcze trans zakłócają funkcje komórkowe w organizmie, zmniejszając jego zdolność do wydalania toksyn i odpadów. To otwiera drzwi dla chorób serca, cukrzycy, nowotworów, braku odporności i otyłości.

Pocieszającym jest fakt, że od stycznia 2006 roku, zgodnie z państwowymi regulacjami w USA, producenci żywności zobligowani są do umieszczania informacji o zawartości tłuszczy trans w produktach. Niektórzy z nich już ogłosili usunięcie tłuszczy trans ze swoich wyrobów. The British Soil Association, wiodąca organizacja wspierająca zdrowe odżywianie w Wielkiej Brytanii, ogłosiła ostatnio, że wszelkie dodatki wliczając tłuszcze trans, aspartam i glutaminian sodu, są surowo zakazane we wszystkich produktach ekologicznych.

Jedynym sposobem, aby uniknąć szkodliwych dodatków w naszym jadłospisie, jest unikanie wszelkiej przetworzonej żywności. W zamian należy wybrać pożywienie naturalne, oparte na organicznych warzywach i owocach i odwiedzać restauracje w bardzo rzadkich, naprawdę wyjątkowych przypadkach.

Pełna dodatków niezdrowa żywność jest nie tylko szkodliwa dla organizmu, ale potrafi wyzwalać również aspołeczne zachowania. W USA i Wielkiej Brytanii przeprowadzono równoległe badania podając młodym więźniom przez kilka miesięcy suplementy zawierające witaminy, minerały oraz nienasycone kwasy tłuszczowe, monitorując przy tym ich zachowania. W obu krajach częstotliwość drobnych przestępstw zmniejszyła się o 33%, a poważnych o około 37-38%.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę rezultaty tych badań, staje się oczywistym, że wiele antyspołecznych zachowań w społeczeństwie może być przypisanych szkodliwym dodatkom żywnościowym – kolejny mocny argument, aby unikać wszelkiego rodzaju niezdrowej żywności.


Źródło: “Terapia doktora Gersona: Leczenie raka i innych chorób przewlekłych.” Charlotte Gerson, Beata Bishop

Fluor

fluorPośród wielu różnych czynników osłabiających odporność naszych organizmów, fluor zasługuje na specjalną uwagę. Jego przesadna reklama jako środka ochrony zębów spowodowana jest interesem handlowym, podczas gdy faktycznie fluor jest niebezpieczną trucizną, odpadem przemysłowym, zawierającym niewielkie ilości ołowiu, rtęci, berylu i arszeniku. Oficjalnym powodem, dla którego Rząd Stanów Zjednoczonych lansuje obowiązkowe dodatki fluoru w wodzie pitnej, jest troska o zdrowe zęby dzieci, gdy tymczasem ich choroby nie są spowodowane brakiem fluoru, ale niezdrową dietą, słabym poziomem higieny i zbyt dużym spożyciem słodyczy. W opinii niektórych ekspertów, fluor chroni zęby u dzieci tylko do 5 roku życia. Ponieważ ta grupa wiekowa stanowi bardzo niewielką część populacji, wydaje się nie do obrony fakt podawania tej wysoce kontrowersyjnej substancji w wodzie pitnej całemu społoczeństwu, bez względu na wiek i stan uzębienia jego członków.

Co więcej, są dowody na to, że fluoryzacja wcale nie poprawia trwale stanu zdrowia zębów u dzieci. Z jednej strony powoduje ona fluorozę w jednym na osiem przypadków, co objawia się ciemnym, nakrapianym kolorem zębów. Z drugiej, zgodnie z danymi z 2003, w USA na próchnicę cierpi co drugie dziecko w wieku od sześciu do ośmiu lat i dwie trzecie dzieci w wieku piętnastu lat – bez względu na fluoryzację. Długotrwałe stosowanie fluoru wiąże się też ze zwiększonym ryzykiem występowania nowotworów, złamań stawu biodrowego, osteoporozy, problemów z nerkami, a nawet przypadkami wad wrodzonych.

Świętej pamięci dr Dean Burk, który pracował przez ponad 30 lat jako szef chemików w U.S. National Cancer Institute (NCI), deklarował: „Fluor jest przyczyną większej ilości zgonów z powodu raka i wywołuje je szybciej, niż każdy inny środek chemiczny”. NCI w czsie 17 lat badań odkryło, że wraz ze wzrostem fluoryzacji zwiększyło się wystepowanie raka gardła i kostniakomięsaka oraz rzadkich form raka kości u młodych mężczyzn. Wzrost liczby przypadków raka gardła i kostniakomięsaka, odnotowany w ostatniej dekadzie, koreluje ze statystycznie znaczącym związkiem pomiędzy fluoryzacją wody i pasty do zębów a rakotwórczością chlorku sodu w obu tych nowotworach.

Obóz zwolenników fluoru zaprzecza jednak i ukrywa szkodliwe efekty stosowania tego środka, ignorując wyniki badań NCI. Jedna z prób ujawnienia prawdy w 2006 roku wywołała niemałą konsternację wśród naukowców, gdy wyszło na jaw, że profesor Chester Douglass z Harvard Dental School, utrzymywał przez 4 lata w tajemnicy wyniki badań swojej byłej studentki, Elise B. Bassin. W roku 2001 Bassin w swojej pracy dyplomowej badała zależności pomiędzy fluorem a rakiem, w szczególności kostniakomięsakiem – rakiem kości – w populacji młodych mężczyzn. Kiedy wyniki jej badań zostały opublikowane w roku 2006 i prawda trafiła do szerokiego grona naukowców, Harvard, ku niemałej konsternacji naukowców, oczyścił profesora Douglassa z wszelkich zarzutów o uchybienia i konflikt interesów, chociaż jest on szeroko znany jako konsultant koncernów produkujących pasty do zębów, zużywających największe ilości fluoru. Do władz Harvardu wystosowano ponad 500 listów protestacyjnych w tej sprawie, a wśród nich gorący list profesora Samuela Epsteina, przewodniczącego Cancer Prevention Coalition, w którym domagał się „pełnego i szczegółowego wyjaśnienia tego zadziwiającego posunięcia”…

Historia ta to jeden z wielu przykładów pokazujących, jak zaciekle walczą różne grupy interesów broniąc swych dochodowych produktów, nawet za cenę ryzyka utraty zdrowia przez społeczeństwo. Aby dowiedzieć się prawdy o niby nieszkodliwym fluorze, wystarczy przeczytać ostrzeżenie na każdej z komercyjnie produkowanych past do zębów: „Trzymać z dala od dzieci poniżej szóstego roku życia. Jeśli przypadkowo dojdzie do połknięcia większej ilości pasty, niż porcja używana do mycia, należy natychmiast poprosić o pomoc medyczną lub skontaktować się z ośrodkiem toksykologii. Dzieci od dwóch do sześciu lat mogą używać jednorazowo dawki nie większej od ziarnka groszku. Szczotkowanie i płukanie zębów przez dzieci powinno odbywać się pod nadzorem dorosłych, żeby zminimalizować ryzyko połknięcia pasty”.

Wiele gatunków past do zębów, produktów dla dzieci i masowo produkowanych napojów zawiera fluorowaną wodę. Należy dołożyć wszelkich starań, aby ich wszystkich unikać.


Źródło: “Terapia doktora Gersona: Leczenie raka i innych chorób przewlekłych.” Charlotte Gerson, Beata Bishop